Czarna Pieśń
Czarna Opowieść
Czarna Krew
Delikatny zapach róży
Czas Pogardy
A powietrze krwią się kurzy
Bohater Bezradny
Czerwony Płomień
Na ustach Krew
Podążasz w nieświadomości
Wędrując za stadem mew
Miłosny neodekadentyzm
Jak to jest – rozerwać więzy?
Miłość dekadenty nowego wieku!
Spojrzeć łzami co się spaliło
W żalu i złości zagryzając zęby!
Blade bólem miłości blizny,
Dziś jeden wyrzut sumienia...
Miłość dekadenty nowego wieku!
Podążając do serc zgaszenia.
Kraków, 16.05.2005
Czytaj inne wiersze

Zapisane kartki 2010 maj 2009 sierpień 2008 grudzień styczeń 2007 grudzień listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty 2006 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik
09.11.05 ♫ "Projekt Akwarela - Dwa lata wcześniej"

kliknij - evviva-l-arte
|
|
Anonimy to tchórze!
Jeżeli pragniesz wpisać się na tej stronie, przedstaw się tak, bym rozpoznał Twoją tożsamość. Jeżeli nie znamy się, zaznacz to, ale przyznam, że nie mam ochoty słuchać nieprzychylnych słów od osób które nie znam. Wypowiedzi anonimów, czyli osób, które boją mi się przedstawić będą bez namysłu kasowane.
* * *
księżyc: 2010-05-05
słońce: 09:35:18
Jeżeli jesteśmy tylko okruchami Boga,
Cząstkami rozrzuconymi w przestrzeni i
czasie,
Jego duszą, myślą i ciałem
W transcendencji i immanencji zarazem,
To kim jest Bóg?
Kim się stanie?
Kraków, 5 mają 2010
pe-es. Requiem ku samotności.
Farba
księżyc: 2009-08-03
słońce: 10:02:37
Wróciłem po Orkonie, pełny nowych historii. Zacząłem pisać recenzję Orkonu, zamierzam ją dać na bloga. Tymczasem wczoraj miałem wenę i napisałem wiersz, którym chciałem się podzielić. Jeżeli ktokolwiek jeszcze tutaj wchodzi.
Farba
plamka
z farby skropiła moją duszę
aż
wstyd się przyznać – nie patrzyłem na jej kolor
rozsmarowałem
ją białym rękawem
i
poszedłem dalej przed siebie
krok
za krokiem burza za burzą
kiedy
zatrzymałem się pod jabłonią
zrywałem
wtedy papierówki – dobrze to pamiętam
popatrzyłem
jakby w lustro w środek siebie
zobaczyłem
delikatną czerwień
szminka
albo płatki najgorętszych z róż
szminką
maluje usta a róże wpinam we włosy
farba
zaczął
padać deszcz z chmur co niebo przykryły
niczym
kołdra zmarzniętego – czarny sen
rozłożywszy
ręce ku tobie kochanko
deszczu
niebie będący wieczystą naszą osłoną
uśmiechnąłem
się tylko dla ciebie
kiedy
mokły mi włosy a liście szarpał wiatr
biała
koszula przyległa do ciała – niczym pragnienie
most
między tobą a mną zrobiony z farby
zmytej
płaczem aniołów i gniewem zeusa
ku
dalszej wędrówce ociekającej samotnością
Kraków,
3 sierpnia 2009
W rolach głównych:
 |
|